3 sie 2017

“Mechaniczne życie Karoliny”pt.3

Kolejny nieszczęsny dzień na Mazurach
POV. Karolina
Spałam sobie spokojnie w mojej miłej, zatęchlonej piwnicy, gdy nagle głaz odtoczył sie a zamiast niego do środka wtoczyła się pijana ciotka Emi. Przestraszyłam się i zaczęłam uciekać, ale wtedy zrozumiałam, że jestem zamknięta, a ciotka swoją wielką, muskularną sylwetką zagradzała mi drogę ucieczki.
-Gdzie się wybierasz, ofermo!?-wrzasnęła, po czym złapała mnie za włosy i wyrwała kępkę.
-N-nigdzie, j-ja tylko...
-Mam dla ciebie zadanie.
-Jakie?
-Gdy kosiłam mój piękny trawnik, wpadła mi różowa gumeczka i zapchała ją. Idź ją przepchać!!
-Ale ciociu to niebezpieczne...
-Dlatego właśnie wysyłam ciebie.

Musiałam iść, bo ciocia była czasem straszna jak się denerwowała. Kiedy wyszłam zobaczyłam dymiącą się kosiarkę i myślałam że zaraz wybuchnie. Podeszłam bliżej, a kosiarka zawarczała groźnie niczym Emi nad ranem. Niezrażona wyciągnęłam rękę, aby ją pogłaskać, kosiarkę, nie Emi. I wtedy... stało się coś strasznego. Niebezpieczna maszyna wciągnęła moją rękę. Bolało trochę. Ale potem było gorzej, gdy kosiarka przetoczyła się ostrymi nożami po mojej pięknej, nieskazitelnej twarzy. Przypomniałam sobie jak mieliłam kotleciki kilka dni temu. Teraz wiem jak się czuły.

Wtedy usłyszałam czyiś boski, bardzo męski głos.

-Karolino!!! Uważaj! Jesteś pod kosiarką.
-Och, coś ty, nie zauważyłam-jęknęłam sarkastycznie, ale wtedy go zobaczyłam-Jasiu?
-Wróciłem dla ciebie, mój ty paszteciku. Miałem takie przeczucie w głębi...
-W głębi serca?- zapytałam z nadzieją
-Nie, w głębi Słowacji-prychnął

Nie słyszałam co dalej mówił, bo nagle...

POV. Jasiu

Super. Nie wróciłem tu żeby opiekować się tą przybłędą. Zapomniałem mojej ślicznej różowej gumeczki, która wypadła mi, gdy ratowałem ją ostatnim razem z bajorka. To już się robi powoli nudne.
Zawiozłem ją do szpitala. Poplamiła mi całą koszulkę krwią. Teraz będzie płacić za pralnie.

Kiedy niosłem moją wybrankę po białych, szpitalnych korytarzach, ujrzałem... kogoś interesującego.
Bo kto normalny ma włosy koloru smalca? Podszedłem do Smalcowej Dziewczyny.

-Hej. Jak tam?
-Ojejku! Co jej się stało!?-wskazała na Karolinę.
-A Właśnie! Zapomniałem o niej. Ona chyba umiera. Biła się z kosiarką. Przynajmniej tak to wyglądało. Proszę pomóż mi ją ratować! Wisi mi kasę za pralnie.
-Jasne, wskakuj do mojej ciężarówki. Nie jestem lekarzem, tylko tirowcem. Ale spróbuje jej pomóc.

Poszedłem z nią za szpital, bo powiedziała, że tam stoi jej ciężarówka. Nie wiem dlaczego, ale zaufałem jej. I wtem zrozumiałem, że to nie jest zwykła dziewczyna. To psychopatka! Spostrzegłem jej laboratorium. Było w przyczepie. Położyłem Karolinę najdelikatniej jak mogę na podłodze. Nie wiem czemu, ale czułem sympatie do tej nastolatki. A potem odwróciłem się napięcie i uciekłem, bo miałem randkę z kimś naprawdę interesującym.

POV. Smalcowa Dzieczyna

No cóż, pora wziąć się do roboty i tak chciałam coś przetestować. Postanowiłam, że... zamienię ją w cyborga! Raz się żyję. Wzięłam mechaniczne części, które następnie przykleiłam klejem. Obcięłam zbędne włosy i oto ona! Moje mechaniczne dzieło! Nazwę ją Cyborlina. Tak podejrzewam, że może nazywać się Karolina. Myślę, że idealnie nada się na prezent urodzinowy dla Wiktorii, wspaniałej czarodziejki.

Z kim poszedł na randkę Jasiu? Co to za tajemnicze dziewczę z tej Wiktorii? A i czy Karolina przetrwa transformacje, aby móc zapłacić za pralnie?

29 kwi 2017

“Mechaniczne życie Karoliny”pt.2

Rok 2030, Polska dalej wieś na Mazurach


POV. Karolina

Byłam w pałacu jaśka, cała zrozpaczona, samotna i głodna. Czułam się tak jak by cały świat był przeciwko mnie. Przeprosiłam dziewczynę która na mnie wpadła. Była to Wiktoria i nie wiedziałam czemu miała miotłę, która cała mnie pokaleczyła, ale nie chciałam pytać bo trochę mnie przerażała-oczywiście miotła- dziewczyna była całkiem sympatyczna. Ugościła mnie, dała mięsko, które ostatnio bardzo mi zasmakowało i zapaliła w kominku. Na dworze było chyba ze 40 stopni ale ona powiedziała że bardzo lubi to robić więc uszanowałam jej wolę.

POV.Wiktoria

Och byłam wściekła gdy na mnie wpadła ta dziewucha. Pogniotła mi całą miotłę, którą otrzymałam od mojej mentorki Honoraty. No ale jak już się wprosiła do domu ugościłam ją i zapaliłam w kominku. Bardzo lubię zapalać różne rzeczy-ale ciii to tajemnica- wzięłam moją ulubioną zapalniczkę *w kotki* i zapaliłam te wspaniałe kawałki papieru, które były w kominku-ślicznie się paliło. Zapytałam ją co się stało, że tak biegła.
-Och mój dżony, strasznie się w nim zakochałam.
-No dobrze ale czemu uciekłaś?
-No jak wczoraj go poznałam nie przyszłam do domu na czas i moja ciotka zamknęła mnie w piwnicy, a ja zbuntowałam się i uciekłam do mojego ukochanego
-O masz fajną ciocie. Ale czekaj, czekaj poznałaś go wczoraj i już jest twoim ukochanym?
-No tak-mruczy- to prawdziwa miłość-mruczy głośniej
-Om rozumiem…

POV.Karolina

Bardzo miła ta Wiktoria. Od razu ja polubiłam. Dała mi nawet numer telefonu Jaśka. Jeszcze sobie trochę gawędziłyśmy, gdy nagle do domu weszła w zwolnionym tępię w blasku słońca i z wiatrem we włosach najsławniejsza (sławniejsza nawet od twerkowania miley cyrus) super celebrytka Kasia. Zapytała sławnym głosem-co tam. Od razu nagrałam to na telefonie. Byłam w niebie moja idolka, której mam plakaty wszędzie była w pałacu mojego ukochanego i mojej BFF przyjaciółki Wiku san. Przywitały się jak by znały się od dawna jakimś super cool przywitaniem, które tylko one znały. Wspominały też coś o jakiejś Julii, ale niestety nie dosłyszałam bo w kominku coś wybuchło. Przywitanie było tak cool, że nawet ja nie dałam rady go zapamiętać. Dalej trochę raził mnie blask Kasi i bolały mnie włosy od tej strasznej miotły Wiku san. Gdy zapytałam je czy zdradzą mi parę ciekawostek o Jaśku one z wielką radością zaczęły mi je opowiadać, a ja wzięłam mój pamiętniczek (który zawsze nosze przy sobie na wszelki wypadek) i wszystko zapisywałam. Hi Hi Hi
Jak potoczą się dalsze losy Karoliny i jej nowych przyjaciółek? Czy Jasiek ujawni swoje uczucia do Karoliny? Czy ich miłość przetrwa najtrudniejsze chwile?

30 sie 2016

“Mechaniczne życie Karoliny”pt.1

Rok 2030, Polska wieś na Mazurach
POV. Karolina
      To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. I jak by tak teraz o tym pomyśleć to nigdy nie przypuszczałam że się w nim zakocham. Ale życie jest nieprzewidywalne. Life is brutal, często powiadam. Ale raz gdy spojrzałam w te jego niesamowicie wielkie oczy koloru bardzo, bardzo brudnego śniegu, zobaczyłam w nich jego piękną i czystą duszę. Dostrzegłam w nim mojego byłego chłopaka - Itachiego, którego zabił jego własny brat. To smutne, ale ludzie dalej, nawet w tych czasach, popełniają bratobójstwa. 
Pierwszy raz spotkaliśmy się podczas mojego wyjazdu na Mazury.  Gdy  zobaczyłam, tak piękne miejsce byłam naprawdę zachwycona. Ja sama pochodzę z Wielkiego Miasta, gdzie w powietrzu unoszą się same spaliny. Więc dobrą rzeczą był dla mnie wyjazd w tak świeże miejsce. 
Zamieszkałam w wiosce u swojej ukochanej ciotki - Emi. Przed domem miała bajorko, w którym uwielbiałam brać odświeżające kąpiele, każdego ranka. Raz zażywałam jak jakiś mężczyzna jechał na deskorolce, wyglądał trochę jak bezdomny i ogólnie zrobił na mnie złe wrażenie. Tak mnie przeraził jego wygląd, że chciałam jak najszybciej wrócić do domu. To stało się tak szybko. Gdy próbowałam wyjść z bajorka, nagle zostałam przygnieciona ciałem obcego mężczyzny.  Razem straciliśmy równowagę i wpadliśmy do wody. Próbowałam go z siebie zrzucić, ale on ważył chyba z tonę. Topiłam się. Zaczęłam krzyczeć, ale słychać było tylko niewyraźne jęki. Ostatnie co widziałam to ręka nieznajomego próbująca złapać moje bezwładne ciało. 
POV. Jasiek
      Widziałem że dziewczyna zaczęła się topić. Nie chciało mi się jej ratować, ale postanowiłem choć raz być dobrym człowiekiem. Kiedy wyciągnąłem ją z tego brudnego bajorka, zabrałem ją do swojego pałacu. Położyłem ją w swoim łóżku i wytarłem ją ręczniczkiem. Po trzech godzinach i 45 sekundach nieznajoma zaczęła się budzić. Natychmiast podbiegłem do jej łóżka, nachyliłem się nad nią i zapytałem:
-Jak się czujesz? 
Nieznajoma na mój widok zaczęła krzyczeć i piszczeć, więc musiałem zakleić jej usta i ręce taśmą. 
-Nie musisz się mnie bać. Jestem Jasiek. Topiłaś się, więc cię uratowałem i zaniosłem do swojego pokoju.
Dziewczyna cały czas się wierciła, że w końcu spadła z łóżka. Podniosłem ją i rozwiązałem. Ona natychmiast wybiegła z pokoju w stylu ninja. Wpadłem w szał i zaraz pobiegłem za nią po drodze wywracając wazon.
POV. Karolina
        Biegłam przez, jak się okazało, pałac. I gdy tak uciekałam zauważyłam kuchnię, która była wielkości domu mojej ciotki. Musiałam się zatrzymać na postój z poczęstunkiem. W lodówce znalazłam keczup i mięsko. Zjadłam je na surowo. Po posiłku postanowiłam pobiec, by znaleźć wyjście. Po drodze zorientowałam się, że biegam w kółko bo znowu minęłam tą samą kuchnie, w której wcześniej zjadłam. Byłam zdołowana. Gdy tak stałam i rozpaczałam usłyszałam głos wcześniej poznanego mężczyzny. Jasiek stał w kuchni i również zajadał się mięskiem rozmawiając z kimś przez telefon.
-Znalazłem tą dziewczynę i się nią zaopiekowałem, a ona sobie uciekła. Niewdzięczne, podłe dziew-
Mężczyzna nagle przerwał rozmowę, bo dostrzegł mnie stojącą w drzwiach kuchni. Natychmiast podeszłam do niego i rzuciłam mu się w objęcia. Widziałam, że jest on mocno zdziwiony. Powiedziałam zapłakana do niego:
-Dlaczego mnie nie szukałeś, Johnny?! Ja tu umierałam z tęsknoty.
-Ale sama przede mną uciekłaś.
-Nie znasz takiej zabawy jak “berek”?
-Berek? Ale ja mam 33 lata. Jestem na to za stary.
-Chciałam cię trochę odmłodzić, staruchu.
-Nie jestem stary! A ty ile masz lat? 35 obstawiam.
Nie mogłam mu powiedzieć, że mam 19 lat. Co by sobie o mnie pomyślał? Na pewno odrzucił by moją miłość do niego.
-Skąd wiedziałeś? Jesteś za mądry, mój wybawco. Tak wogóle to jestem Karolina, ale wole Ketrin. Muszę już wracać, ale spotkajmy się jeszcze kiedyś.
-Dobrze. Odprowadzę cię.
                                                                                                                       ***
       Kiedy weszłam do domu, ciotka Emi zaczęła na mnie krzyczeć, bo myślała, że uciekłam z domu. Martwiła się, że umarłam, albo gorzej - kazali mi jeść surowe mięso. Było mi wstyd się przyznać, że zrobiłam to z własnej woli. Nagle ciotka wymierzyła mi siarczystego policzka. Nie bolało tak bardzo, ale i tak się popłakałam. Kiedy chciałam uciec do swojego pokoju, ciotka złapała mnie za włosy. 
-Oj nie młoda damo. Od dzisiaj będziesz mieszkać w piwnicy bez świateł. Zaczynasz od teraz.
-Ale ciociu, obiecuję, że się poprawie. Daj mi szanse.
-Nie! Koniec konwersacji. Dobranoc.
I wrzuciła mnie do piwnicy zamykając za mną drzwi na klucz. Na szczęście nie boje się ciemności, ale problem tkwił w tym, że byłam bardzo głodna, a oprócz tego było mi zimno. Od czasu kąpieli łaziłam cały czas w moim dwuczęściowym kostiumie kąpielowym. Ale byłam taka zmęczona, że od razu położyłam się na zimnym, wielkim kamieniu, który moja ciotka uwielbiała przechowywać w piwnicy i zasnęłam. 
                                        ***
Obudziłam się, gdy przez małe okno z kratami wpadało światło. Domyśliłam się, że jest 10:38. Wstałam cała zdrętwiała i obolała po nocy na niewygodnym kamieniu. Wyrwałam kraty z okien i wyszłam na podwórko. Natychmiast pobiegłam do Jasia, za którym już zdążyłam się stęsknić. To chyba na prawdę miłość. Z daleka widziałam jego pałac i już zaczęłam się cieszyć i myśleć co zrobię jak go zobaczę. Wbiegłam do jego domu przez drzwi , które o dziwo były otwarte. Byłam taka podekscytowana, że nawet nie zauważyłam dziewczyny z miotłą, dlatego też wpadłam na nią. 
-Co ty wyprawiasz?! Ty… och. Ja cię znam. Dlaczego tutaj wróciłaś?
-Wróciłam do Jasia. Gdzie on jest? Muszę się z nim zobaczyć.
-A to Jasiu ci nie mówił?
-Ale co? O co chodzi? No mów, starucho.
-Jasiu się przeprowadził. 4 godziny temu wyjechał za granice. Daleko! Aż do Słowacji.
-Ojejku. To kawał drogi stąd. Dlaczego mi nie powiedział? Nawet nie mam jego numeru, ani skypa. Znam tylko jego imię. Ale Jasiów to jest dużo…

I co teraz? Jak Karolina przetrwa rozłąkę z Jasiem? A i czy Jasiu nie tęskni za Karoliną? I jak Emi zareaguje na ucieczkę Ketrin z domu? 
CDN.