Kolejny nieszczęsny dzień na Mazurach
POV. Karolina
Spałam sobie spokojnie w mojej miłej, zatęchlonej piwnicy, gdy nagle głaz odtoczył sie a zamiast niego do środka wtoczyła się pijana ciotka Emi. Przestraszyłam się i zaczęłam uciekać, ale wtedy zrozumiałam, że jestem zamknięta, a ciotka swoją wielką, muskularną sylwetką zagradzała mi drogę ucieczki.
-Gdzie się wybierasz, ofermo!?-wrzasnęła, po czym złapała mnie za włosy i wyrwała kępkę.
-N-nigdzie, j-ja tylko...
-Mam dla ciebie zadanie.
-Jakie?
-Gdy kosiłam mój piękny trawnik, wpadła mi różowa gumeczka i zapchała ją. Idź ją przepchać!!
-Ale ciociu to niebezpieczne...
-Dlatego właśnie wysyłam ciebie.
Musiałam iść, bo ciocia była czasem straszna jak się denerwowała. Kiedy wyszłam zobaczyłam dymiącą się kosiarkę i myślałam że zaraz wybuchnie. Podeszłam bliżej, a kosiarka zawarczała groźnie niczym Emi nad ranem. Niezrażona wyciągnęłam rękę, aby ją pogłaskać, kosiarkę, nie Emi. I wtedy... stało się coś strasznego. Niebezpieczna maszyna wciągnęła moją rękę. Bolało trochę. Ale potem było gorzej, gdy kosiarka przetoczyła się ostrymi nożami po mojej pięknej, nieskazitelnej twarzy. Przypomniałam sobie jak mieliłam kotleciki kilka dni temu. Teraz wiem jak się czuły.
Wtedy usłyszałam czyiś boski, bardzo męski głos.
-Karolino!!! Uważaj! Jesteś pod kosiarką.
-Och, coś ty, nie zauważyłam-jęknęłam sarkastycznie, ale wtedy go zobaczyłam-Jasiu?
-Wróciłem dla ciebie, mój ty paszteciku. Miałem takie przeczucie w głębi...
-W głębi serca?- zapytałam z nadzieją
-Nie, w głębi Słowacji-prychnął
Nie słyszałam co dalej mówił, bo nagle...
POV. Jasiu
Super. Nie wróciłem tu żeby opiekować się tą przybłędą. Zapomniałem mojej ślicznej różowej gumeczki, która wypadła mi, gdy ratowałem ją ostatnim razem z bajorka. To już się robi powoli nudne.
Zawiozłem ją do szpitala. Poplamiła mi całą koszulkę krwią. Teraz będzie płacić za pralnie.
Kiedy niosłem moją wybrankę po białych, szpitalnych korytarzach, ujrzałem... kogoś interesującego.
Bo kto normalny ma włosy koloru smalca? Podszedłem do Smalcowej Dziewczyny.
-Hej. Jak tam?
-Ojejku! Co jej się stało!?-wskazała na Karolinę.
-A Właśnie! Zapomniałem o niej. Ona chyba umiera. Biła się z kosiarką. Przynajmniej tak to wyglądało. Proszę pomóż mi ją ratować! Wisi mi kasę za pralnie.
-Jasne, wskakuj do mojej ciężarówki. Nie jestem lekarzem, tylko tirowcem. Ale spróbuje jej pomóc.
Poszedłem z nią za szpital, bo powiedziała, że tam stoi jej ciężarówka. Nie wiem dlaczego, ale zaufałem jej. I wtem zrozumiałem, że to nie jest zwykła dziewczyna. To psychopatka! Spostrzegłem jej laboratorium. Było w przyczepie. Położyłem Karolinę najdelikatniej jak mogę na podłodze. Nie wiem czemu, ale czułem sympatie do tej nastolatki. A potem odwróciłem się napięcie i uciekłem, bo miałem randkę z kimś naprawdę interesującym.
POV. Smalcowa Dzieczyna
No cóż, pora wziąć się do roboty i tak chciałam coś przetestować. Postanowiłam, że... zamienię ją w cyborga! Raz się żyję. Wzięłam mechaniczne części, które następnie przykleiłam klejem. Obcięłam zbędne włosy i oto ona! Moje mechaniczne dzieło! Nazwę ją Cyborlina. Tak podejrzewam, że może nazywać się Karolina. Myślę, że idealnie nada się na prezent urodzinowy dla Wiktorii, wspaniałej czarodziejki.
Z kim poszedł na randkę Jasiu? Co to za tajemnicze dziewczę z tej Wiktorii? A i czy Karolina przetrwa transformacje, aby móc zapłacić za pralnie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz